Dom pod biegunem. Gorączka (ant)arktyczna. – Dagmara Bożek-Andryszczak, Piotr Andryszczak

Kilka tygodni temu, całkiem niedawno, wpadło mi w oczy ogłoszenie o pracy (http://arctowski.aq/…/12/ogloszenie_nabor_arctowski_2018.pdf). Pracy w bardzo ciekawym miejscu, nie żadnej korporacji czy innej wielkiej firmie. Miejscem tym była Polska Stacja Arktyczna im. H. Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego. A krócej – niemal na biegunie południowym.
I proszę, teraz z kolei w ręce wpada książka o dwójce młodych (dla mnie niestety już młodych) ludziach, małżeństwie, którzy jakiś czas temu również natknęli się na takie ogłoszenie. Między nami była jednak ogromna różnica – oni postanowili „siąść na tego konia”, wysłać swoje CV i w końcu pojechać. Efektem ich dwóch zimowań na Spitzbergenie i właśnie w Stacji im. Arctowskiego jest książka pt. „Dom pod biegunem”. Żeby nie było – nie tak od razu dostaje się taką pracę. Oni starali się o nią trzy lata, ale udało im się, zakochali się w zimnie, lodzie, ciszy, samotności, krajobrazie niemal księżycowym no i w nocy polarnej z jej pięknymi zorzami. Czegóż chcieć więcej? No właśnie. Nie cierpię zimy, ciemności, i gdy nic ciekawego nie dzieje się za oknem. A tu proszę – w takich okolicznościach bardzo chciał bym tego spróbować.
Ale wracając do książki – pokazali młodzi życie w stacjach polarnych od kuchni – codzienne, powtarzające się czynności, badania terenowe, dbanie o sprzęt stacji w końcu i o najbliższe jej otoczenie. Wydawać by się mogło nudna robota. Chyba jednak nie, przecież pojechali tam robić to co kochają, no i mają pracę która ich pasjonuje. Do tego piękne zdjęcia. E
ch… tylko pozazdrościć.
ps. historię „Domu pod biegunem” można śledzić na blogu prowadzonym przez autorów. http://dompodbiegunem.pl/

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowości, Recenzje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.